jak mówimy bez słów

Mówimy za pomocą słów i wydaje nam się, że to jest jedyny i/lub najważniejszy sposób komunikacji międzyludzkiej. I to potężny błąd w założeniu, komplikujący nam mocno życie.

Czasami wydaje nam się, że skoro słowa są narzędziem komunikacji, to one mają krytyczne znaczenie. To co powiem, to zostanie przyjęte, to stanie się „prawdą”. A jednak tak nie jest. Wszyscy znamy powiedzenie, że „kłamstwo ma krótkie nogi” i każdy z nas czuje gdy jesteśmy „robieni w bambuko”. I dlaczego tak jest?

Komunikacja to nie tylko słowa, to jest wszystko co dzieje się z człowiekiem w trakcie kontaktu z inną osobą. Mówimy całym ciałem, mówi nasz głos, nasze oczy. Wiele osób słyszało o komunikacji werbalnej (słowa) i niewerbalnej (cała reszta). Niektórzy wiedzą o istnieniu komunikacji parawerbalnej czyli pozasłownej warstwie mówienia – tembr głosu, szybkość mówienia, wydawanie różnych dźwięków nie będących słowami, przerwy, akcenty. Niekoniecznie jednak wiemy jak to działa u nas, nie obserwujemy się, nie analizujemy swoich komunikatów.

Wiele lat temu pierwszy raz brałam udział w szkoleniu prezentacji dla trenerów. I wówczas pierwszy raz byłam nagrywana podczas wystąpienia. To był dramat – dla mnie gdy się zobaczyłam. Do tego momentu nie miałam pojęcia jak bardzo mówi moje ciało, jakie hołubce wyczyniam na środku, jak macham rękami i jak ekspresyjna jest moja twarz. I to był przełom w świadomej pracy z moją własną praktyką komunikacyjną. Dalej chodzę i dalej macham rękami, jednak robię to świadomie czyli wiem kiedy i po co. Czyli pozwalam sobie na komunikację zgodnie z własną energią, moją naturalną potrzebą ekspresji jednak w sposób, który wspiera słowa a nie przytłacza ich.

Bardzo ważnym elementem jest spójność komunikacji, czyli zbieżność własnych myśli ze słowami, które wypowiadam. Jeśli moja wypowiedź nie jest szczera (myślę coś innego niż mówię), to mój komunikat niewerbalny przekaże faktyczne myśli. Komunikaty zatem nie będą zbieżne – słowa jedno a cała reszta drugie. I odbiorca to zauważy. Przeważnie nie będzie to świadoma obserwacja a raczej poczucie, że coś jest nie tak. W roku 1967 Albert Mehrabian, amerykański psycholog, przedstawił światu zasadę komunikacji znaną obecnie jako „7-38-55”. Zbadał i opisał sposób czytania komunikacji niespójnej i niedocenianą rolę komunikacji niewerbalnej. Jeżeli komunikat nie jest spójny w warstwie werbalnej i niewerbalnej to słowa są istotne jedynie w 7%, 38% znaczenia ma komunikacja parawerbalna a 55% mowa ciała. To pokazuje jaką wartością jest nasza intuicja i czucie. Podprogowo wybieramy prawdziwe komunikaty, ignorując te nieprawdziwe. Czasami nasze kłamstewka wynikają z bardzo dobrych intencji – chcemy być mili dla drugiej osoby, lepiej postrzegani, przyjaźni i pomocni. Jeśli jednak nie jest to szczere, zostanie natychmiast odkryte. Zatem, żeby nie wpadać w pułapkę zasady Mehrabiana, wystarczy po prostu nie ściemniać😊 Jeśli chcę sprawić komuś przyjemność komplementem, musi on być prawdziwy, zgodny z tym co ja czuję i myślę, a wówczas będzie autentyczny. Tyle i aż tyle😉

 

Zobacz również