presja własnych targetów

Pracuję nie tylko z firmami ale także z klientami indywidulanymi i pacjentami. Klienci indywidulani to przeważnie ludzie biznesu, którzy potrzebują wsparcia w rozwoju i usprawnianiu swojej efektywności biznesowej. Pacjenci to osoby kierowane do mnie poprzez Fundacje Onkologiczną (Górnośląska Fundacja Onkologiczna https://fundacjaonkologiczna.pl/), są to osoby w kryzysie, pacjenci onkologiczni lub też osoby wspierające chorych. Pacjenci potrzebują natychmiastowej pomocy w poprawie jakości ich życia tu i teraz.

Łączę te 2 obszary pracy od ponad pół roku i zauważyłam ciekawą prawidłowość. Pacjenci mają cel jakościowy i wspólnie pracujemy aż do momentu osiągnięcia tej poprawy. Czasami jest to 5 spotkań, czasami 3 a czasami 10. Nie ilość spotkań jest ważna a moment, wtórym pacjent mówi „ już potrafię sam/a”, „już sobie radzę”, „już jest OK”. I wtedy kończymy. Celem jest osiągnięcie stanu OK i każda z tych osób jest bardzo zdeterminowana, żeby ten cel zrealizować. Motywatorem jest samopoczucie i samodzielność w radzeniu sobie z kryzysem.

Nieco inaczej jest z klientami biznesowymi. W każdym przypadku ustalamy cel, on jest różny, czasami to praca z lękiem, komunikacją, słuchaniem, zarządzaniem, pracoholizmem. Wbrew pozorom pomimo innej sytuacji i innej motywacji sposób pracy często jest bardzo podobny. Natomiast dość szybko okazuje się, że cel jest trochę inny. Niekoniecznie jest jakościowy (na jakim poziomie jest mój komfort, moje kompetencje) a bardziej ilościowy – ile potrzebuję spotkań czyli ile czasu mi to zajmie. Z jednej strony nie dziwi mnie to podejście bo jest czysto biznesowe – skoro mam coś zrobić to określam czas trwania. Jednak w tym wszystkim gubi się zupełnie charakter pracy psychologicznej – zmiana zachowania, nawyków działania, nauczenie się nowych sposobów reakcji. I tutaj problemem jest tworzenie dodatkowej, niekoniecznie potrzebnej presji – ma być szybko! Bo w biznesie działamy szybko i czas ma znaczenie, więc w gabinecie psychologicznym też tak ma być. A tutaj tak to nie działa… Mogę zrobić szybko szkolenie, podać wiedzę na tacy. Tylko tu nie chodzi o stwierdzenie „wiem”, tu chodzi o umiejętność świadomego korzystania z tej wiedzy. A nabycie takich umiejętności trwa i to w każdym przypadku „po swojemu”. I co w takiej sytuacji gdy presja targetu ma się nijak do możliwości realizacji? Wtedy objawia się ten rzeczywisty cel😊 Jeśli faktycznie klient chce zmiany, odpuszcza pytanie „ile spotkań” i skupia się na praktyce, zadaniach domowych i rzeczywistych zmianach. A są i tacy, którzy po kilku „targetowanych” spotkaniach wychodzą z pakietem wiedzy zapisanej w grubym zeszycie a ja życzę powodzenia we wdrażaniu i trzymam kciuki…

Dlaczego o tym piszę? Bo czasami tak bardzo żyjemy w świecie celów i presji, że sami sobie narzucamy kolejne cele, choć one do niczego nie są nam potrzebne, a wręcz przeszkadzają☹ Może zatem warto na chwilę przystanąć (na tej drodze realizacji kolejnych celów) i zastanowić się, czy sami sobie nie narzucamy jakiejś presji celu, który do niczego nie jest nam potrzebny. Zachęcam😊

Wszystko osoby chcące skorzystać z dobrodziejstw mojego gabinetu, zapraszam do siebie https://share.google/kClt8oN8QLpgIZ5pq.

 

 

Zobacz również