Moja najnowsza refleksja jest o uczeniu się. I wcale nie natchnieniem był kolejny dzień nauczyciela a moje obserwacje gabinetowe i warsztatowe.
Gdy jesteśmy w roli ucznia, to przeważnie nie mamy problemu z powiedzeniem, że nie wiemy. Bo w końcu uczeń jest po to, żeby się uczył😊 Więc tak długo jak się uczę, mogę nie wiedzieć. A w pewnym momencie, i każdy ma ten moment swój własny, uznajemy, że już nie jesteśmy uczniami, czyli już wiemy. I to jest ten moment, gdy stajemy się „mistrzami”. Ten cudzysłów nie jest przypadkiem. Niestety bardzo często zalewa nas pycha i wydaje nam się, że już wiemy wszystko. A przecież to jest niemożliwe. Nie mamy prawa wiedzieć wszystkiego. Możemy wiedzieć dużo, jednak zawsze jest jakiś obszar wiedzy, który pozostał dla nas nieodkryty. Ale nie dla „mistrzów świata”! Oni odkryli wszystko i to od nich często słyszymy, że to wszytko wiedzą. Etap „wiem wszystko” może być przejściowy, gdy zaczniemy z większą pokorą podchodzić do siebie i świata, i własnego stanu wiedzy oraz umiejętności. Bo wiedza sama w sobie jest OK, jednak jeśli jej nie stosuję z życiu, to po co się uczyłam? Dla mnie wiedza oznacza jej stosowanie w praktyce. Jeśli słyszę „ja to wiem” to zadaję pytanie – jak tę wiedzę stosujesz? Jaka najczęściej bywa odpowiedź? Wymijająca, bo przeważnie praktyka ma niewiele wspólnego z wiedzą☹
Możemy iść dalej tylko, jeśli uznamy, że NIE wiemy. I gdy już wiem czego nie wiem, mogę się rozwijać. podejmować świadome decyzje czego chcę się nauczyć, co chcę wdrożyć, co jeszcze odkryć. Idąc ścieżką nowości w pewnym momencie dochodzimy do etapu – nie wiem ile wiem. I dla mnie to jest prawdziwe mistrzostwo. Pełne pokory, ciche, stojące z boku. Bo na tym etapie ja cały czas obserwuję, uczę się, zdobywam nowe doświadczenia i skupiam się na łączeniu kolejnych kropek.
Każdy z nas spotkał na swojej drodze pseudo mistrzów pełnych zadufania, głośnych i apodyktycznych, bo przecież wiedzą lepiej. I z pełną pokorą stwierdzam, że też czasami mnie ta faza dopada, gdy zachłysnę się tym co właśnie zdobyłam, nauczyłam się robić. Na szczęście mam wokół siebie ludzi, którzy szybko moją pychę rozkruszają a nieustanne nowe doświadczenia uczą pokory dzień po dniu.
Nauka jest fascynująca, i ta akademicka, i ta codzienna, doświadczalna każdego dnia. Możemy czerpać nieprzerwanie😊 i tego Wam życzę!

